niedziela, 3 lipca 2011

"Samsara. Na drogach, których nie ma" Tomek Michniewicz

Zaskoczenie roku. Spodziewałam się kolejnego dziennika typu "dzisiaj wstałem, zjadłem mango, a słońce pięknie świeciło" jak to było na przykład w "Afryce" Kingi Choszcz, a dostałam książkę na poziomie Halika! Autor natychmiast wzbudził moją sympatię, a z każdą kolejną przeczytaną stroną zwiększał się również mój szacunek do niego. Widać, że autor tej książki jest wręcz stworzony do podróży - niezaspokojona ciekawość świata, pełen szacunek i tolerancja w stosunku do obcych krajów, kultur i tradycji jakkolwiek dziwne by one nie były, wyśmienite poczucie humoru, a do tego brak jakiegokolwiek zadufania w sobie a la Pan Cejrowski , tudzież lansowania się jak to robi Pani Wojciechowska, to tylko nieliczne z cech, które mnie u Michniewicza urzekły. Oprócz tego, że książka ta jest fantastycznie napisana, to cieszy również oko niesamowitą oprawą graficzną i całą masą zapierających dech w piersiach fotografii. Całość po prostu szalenie wciągająca. Jak najbardziej polecam!


Moja ocena: 6/6

Sam autor o tej książce pisze tak:

Bardzo chciałem, żeby to była „backpackerska” książka. Wesoła, przygodowa, o miejscach niedostępnych, ale i o tych, które wielu dobrze zna. A jednocześnie – żeby odkrywała je na nowo, żeby trzeba się było nad nią pochylić, żeby zmuszała do myślenia i konfrontacji z własnymi uprzedzeniami. I chyba się udało.

Znajdziecie tu więc zapis podróży przez Bangkok, Kalkutę czy Hanoi, ale i zamknięty przed turystami obóz maoistów w Nepalu, partyzanckie wiece, łapanie jadowitych węży, krwawe obrzędy w wioskach Akha w Laosie, ludzi którzy przełamują prawa fizyki siłą swojego umysłu i rzeki pełne krokodyli.

I sami musicie ocenić, co jest dla Was ciekawsze.

Tomek Michniewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pięknie dziękuję za każde pozostawione tu słówko.